Postać generała Jaruzelskiego, jednego z autorów stanu wojennego ogłoszonego 13 grudnia 1981, od lat budzi kontrowersje i zażarte dyskusje. Przez jednych odsądzany od czci i wiary, przez innych uznawany za bohatera, który ustrzegł Polskę przed wojną domową. Od lat konsekwentnie przedstawia swoją wersję tamtych wydarzeń, prezentując ją w licznych książkach (m.in. "Stan wojenny. Dlaczego...", "Wyjaśniam", "Historia nie powinna dzielić", "Być może to ostatnie dzieło") i podczas procesów sądowych, w których był przesłuchiwany.
We wstępie swojej książki Jaruzelski apeluje o obiektywną ocenę przyczyn stanu wojennego i analizę ówczesnej sytuacji, którą na razie - zwłaszcza podczas kolejnych rocznic - zastępuje "huragan psychologiczno-propagandowy". Tymczasem w tej materii jest wciąż wiele "białych plam", które czekają na wypełnienie zweryfikowanymi przez historyków faktami.
1. Wprowadzenie stanu wojennego było koniecznością wynikającą przede wszystkim z sytuacji politycznej w kraju, a nie zagrożenia interwencją militarną ze strony Związku Sowieckiego.
"Natrętnie upowszechniana jest opinia, iż ja, że tzw. autorzy stanu wojennego, asekuracyjnie zasłaniają się, usprawiedliwiają jego wprowadzenie nieuchronnością interwencji militarnej bloku. To – używana z całą premedytacją – insynuacja. Ja bowiem niezmiennie, uporczywie powtarzam, że interwencja nie nastąpiłaby ni stąd ni zowąd, jak grom z jasnego nieba. Byłaby pochodną burzliwego rozwoju sytuacji wewnętrznej w Polsce, procesów rozkładowych państwa i tym samym destabilizacji w naszym – geostrategicznie kluczowym obszarze" - pisze generał.
2. Zdaniem Jaruzelskiego decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego wyszła naprzeciw oczekiwaniom społeczeństwa. Twierdzi, że zaufanie społeczne do wojska w latach 80. było równe temu, którym darzono Kościół.
"Ocena sytuacji w ostatnich miesiącach 1981 roku wskazywała, że udręka zaopatrzeniowa, anarchizacja życia, gwałtowny wzrost przestępczości, powodują skrajne zmęczenie społeczeństwa i – niezależnie od politycznych orientacji – oczekiwanie na jakiś przełom, na spokój, na normalne ludzkie bytowanie".
3. Jaruzelski szukał innych sposobów uspokojenia sytuacji w Polsce. Dowodem jest tzw. spotkanie trzech, które odbyło się 4 listopada 1981 r. Poza generałem uczestniczyli w nim prymas Józef Glemp i Lech Wałęsa, ustalając kierunek wspólnych działań. Mimo to Komisja Krajowa Solidarności zignorowała ideę porozumienia, ustalając na 17 grudnia termin strajku generalnego, który mógłby być zaczątkiem niebezpiecznej w skutkach rewolty społecznej. Szansy na uspokojenie społeczeństwa nie wykorzystał też Kościół, mimo że zaraz po spotkaniu Glemp pojechał do Watykanu, żeby zdać z niego relację papieżowi. Jaruzelski zwraca również uwagę na wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził w swojej książce z 1994 r., że sprawa spotkania trzech wciąż czeka na rzetelne opracowanie przez historyków.
"Kierownictwa Solidarności i Kościoła traciły panowanie nad rozwijającą się żywiołowo sytuacją. Np. apele o zahamowanie fali strajkowej były mało skuteczne. Lech Wałęsa powiedział – ja jeden strajk gaszę, a 10 innych ekip jedzie i nowe rozpala. Narastał klimat agresji" - wspomina Jaruzelski.
4. Władze PRL nie ukrywały zamiaru wprowadzenia stanu wojennego, choć z oczywistych względów nie była znana jego dokładna data.
Jaruzelski mówi z podniesioną głową, twardo argumentując konieczność wprowadzenia stanu wojennego. Broni większości swoich decyzji, jednocześnie zauważając wynaturzenia samego systemu. Podkreśla jednak, że nie może odpowiadać za wszystkie grzechy PRL-owskiego aparatu władzy.
"Wielokrotnie mówiłem i pisałem o błędach organicznych systemu oraz błędach realizacyjnych – w tym i moich – popełnionych w minionym okresie, zwłaszcza tych, które przyniosły ludzką krzywdę i ból. Żałuję też, ubolewam i przepraszam za różne dotkliwe konsekwencje stanu wojennego. (…) Był on mniejszym złem, ale zło – nawet mniejsze – jest również złem" – konstatuje.
Jaruzelski pisze, że w pełni bierze odpowiedzialność za siebie i przyjmuje kierowane w niego ciosy: "Jeśli czas nie ugasił w kimś gniewu lub niechęci, niech będą one skierowane przede wszystkim do mnie. (..) Oby więc skupienie odpowiedzialności na mojej osobie pozwoliło obniżyć napięcia, uściślić historyczne obrachunki. Mam gorzką satysfakcję, że przez 20 lat to się spełnia. I tak będzie do końca moich dni".
Wojciech Jaruzelski, Starsi o 30 lat
wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2011
204 strony, cena ok. 24 zł
najnowsze pytaniaWitold Klepacz, poseł Sejmu VII kadencji. Wybrany z list Sojuszu ...
